Praca zdalna gr. III

Temat dnia: „Jak powstaje chleb?”

Witam w środę!

Kochani Rodzice przygotujcie proszę w miarę możliwości różnego rodzaju pieczywo (pszenne, żytnie, razowe, bułkę, rogal…), czapkę np. z daszkiem (do gimnastyki porannej) oraz szablon wydrukowany ze strony proliberis.org lub 2 kartki ksero różnego koloru, słomkę do napoju, korek, szpilkę, nożyczki, klej (p.12)

1.Powitanka:

Ziarenko do ziarenka, kamyczek do kamyczka,

 cegiełka do cegiełki na nasz wspólny dom.

2. Gimnastyka poranna.

https://www.youtube.com/watch?v=rLLcZ2SxMSU

3.Degustacja różnego rodzaju pieczywa (pszenne, żytnie, razowe, bułka, rogal, bułka maślana itp.). Dziecko dostaje na talerzyku kawałeczki różnego rodzaju produktów piekarskich, smakuje pieczywo, określa jego smak, zapach i kolor.

4.Opowiadanie pt.„Chleb” Olga Masiuk- czytanie opowiadania

 – Dlaczego kanapki wciąż się je z chlebem? – zapytała w poniedziałek Marta. – A z czym chciałabyś jeść? – Tomek się roześmiał. – Nie wiem, ale tylko chleb, chleb i chleb. „Czy kupiłeś chleb?”, „Nie mamy już chleba!” – Marta naśladowała zdania, które chyba każdemu dziecku były znane, bo wszystkie kiwały głowami. – Chleb ma duże znaczenie – powiedziała pani. – Nie tylko jako pokarm, ale także jako tradycja. Kiedyś wierzono, że piec do pieczenia chleba jest miejscem, które zamieszkują duchy opiekuńcze – krasne ludki, czyli krasnoludki, ładne ludziki. Jest jeszcze wiele wierzeń, które mają związek z chlebem. Ludzie od zawsze robili chleb, był podstawowym posiłkiem. Uważali go za święty. Na przykład nie kroili nożem pierwszego wyjętego z pieca bochenka, żeby nie zranić chleba. – Przecież chleb jest taki… zwykły – zdziwił się Staś. – Jest zwykły i niezwykły jednocześnie. – Pani się uśmiechnęła. W tym momencie weszła z kuchni pani Asia, niosąc jabłka w koszyku. – Upieczmy swój chleb! – wykrzyknęła Marysia na jej widok. – To nie jest takie proste. – Pani Asia spojrzała tak srogo, że wszystkich przeszedł dreszcz. – Będzie trwało wiele dni. Najpierw trzeba zrobić zakwas: trzeba mieć dobrą mąkę, a potem dosypywać ją i dolewać wodę każdego dnia, a po tygodniu powinien zrobić się zakwas. Ale mogę kupić taką mąkę i jeśli chcecie, jutro możemy zacząć robić chleb. Może się uda. – Dokończyła, o dziwo, bardzo łagodnie. Oczywiście, że chcieliśmy! Pani Asia powiedziała, że zakwas to taka podstawa chleba i jest dobry, kiedy w naczyniu, w którym powstaje, pojawiają się bąbelki. I rzeczywiście zaczęliśmy robić zakwas. Każdego dnia dolewaliśmy odrobinę wody i dosypywaliśmy mąkę. Było to bardzo proste, ale wyglądało na jakieś magiczne działanie. Wciąż ktoś zaglądał do kuchni, by sprawdzić, czy są już bąbelki, a nawet rodzice pytali panią Asię, jak się miewa nasz zakwas. Ja muszę przyznać, że w nocy też zakradałem się kilka razy, żeby nie przegapić tego momentu. Aż pewnego ranka Jacek wybiegł z kuchni, krzycząc: – Są! Są bąbelki! Polecieliśmy tam wszyscy. Pani Asia, która w normalnych okolicznościach wyrzuciłaby nas z kuchni z wielkim hukiem, teraz podsuwała każdemu pod nos zakwas do powąchania i cieszyła się, kiedy krzywiliśmy buzie. – Fuj! To jakieś kwaśne! – wykrzyknął Witek. – Z tego ma być chleb?! – Jutro zrobimy zaczyn – powiedziała pani Asia. – Jeszcze dużo roboty przed nami. – Jak to?! – wykrzyknął Tomek. – Znowu będziemy czekać? – Ale już teraz trochę krócej. Zaczyn będzie rósł kilka godzin. Ale to jutro, a teraz uciekajcie i nie przeszkadzajcie mi, muszę się zająć obiadem – wróciła dawna, sroga pani Asia. Następnego dnia zakwas wymieszaliśmy w wielkiej misce z wodą i mąką. I przykryliśmy ściereczką. – Będzie rosło kilka godzin, więc możecie iść się bawić – powiedziała pani Asia. Ale zabawy toczyły się niemrawo. Najpierw wszystkie jakoś tak same zaczęły się rozgrywać pod drzwiami kuchni, żeby co chwila można było włożyć tam głowę i zapytać o zaczyn. A w końcu przestaliśmy się bawić, bo nikt nie mógł się skupić, i siedzieliśmy po prostu pod drzwiami, czekając. Pani Asia miała już dość naszego chleba, bo, jak twierdziła, barykadujemy jej drzwi. Ale zaczyn rzeczywiście rósł. Pod koniec dnia wypełniał całą wielką miskę i niemal się wylewał. Wtedy pani Asia zawołała nas do kuchni. W miseczkach stały różne rzeczy – ziarna słonecznika i dyni, sezam i trochę rodzynek. Nasz zaczyn wylał się na wielki stół. Pani Asia znów dodała mąkę i wodę, i trochę soli. My mogliśmy z miseczek wsypać te różne rzeczy. Nie wiem dlaczego, ale byłem bardzo zdenerwowany, gdy wrzuciłem kilka rodzynek. – A jeśli się nie uda? – Jacek był przerażony. – To trudno, nie zawsze wszystko się udaje. – Pani Asia wzruszyła ramionami. Ale nikt jej nie uwierzył. Wiedzieliśmy, że jeśli się nie uda, w przedszkolu zapanuje smutek. Gdy chlebowe ciasto zostało wstawione do pieca, nikt z nas nie chciał opuścić kuchni. Siedzieliśmy, wpatrując się w okienko piekarnika. – Widzisz krasnoludki? – zapytał Staś. – Chyba tak – odpowiedziała Marta. Zaczęli się schodzić rodzice, bo skończyli już pracę, ale nikt z nas nie mógł opuścić kuchni, a pani Asia ogłosiła, że musi się piec jeszcze z pół godziny. Rodzice więc czekali w sali i czasem ktoś zaglądał do kuchni, w której cudownie pachniało. W końcu pani Asia wyciągnęła chleb. – Ale możemy zjeść dopiero jutro na śniadanie – powiedziała. – Musi porządnie ostygnąć. Wszystkie dzieci spojrzały na mnie w tej samej chwili. – Paku, musisz przysiąc, że go nie tkniesz przed nami – powiedział Jacek. – Albo pójdziesz z kimś z nas do domu. Więc przysiągłem, chociaż tak pachniało, że całą noc trudno mi było dotrzymać obietnicy. Rano pani Asia pokroiła grube pajdy. Siedzieliśmy w kuchni. Jacek wąchał swoją kromkę, a Marta wydłubywała ze swojej rodzynki. – Nazwiemy go „zaczekaj”. Zakwas, zaczyn i zaczekaj – powiedział Tomek. – Może być, ale już nie czekajmy. I na „trzy, cztery” każdy z nas wgryzł się w swoją kromkę. Ale pyyycha!

5.Rozmowa dotycząca treści opowiadania kierowana przez R., który zadaje pytania:

-O czym rozmawiały dzieci w przedszkolu?;

-Co pani mówiła na temat chleba, w co dawniej wierzyli ludzie, jak postępowali z chlebem?;

-Czy chleb jest zwykły, czy niezwykły?;

-Co postanowiły dzieci?;

-Kto im pomagał w przygotowaniu i upieczeniu chleba?;

-Czy cały ten proces trwał krótko, czy długo?;

-Jakich składników używały dzieci?;

-Jak pachniał zakwas?;

-Co dzieci dosypały na końcu, by chleb był smaczniejszy?;

-Czy warto było czekać – czy chleb wyszedł pyszny, smakował dzieciom?.

6.„Nosimy worki” – zabawa ruchowa twórcza.

Dziecko ma za zadanie naśladować przenoszenie worków z jednej strony  pokoju na drugą. R. za każdym razem zmienia polecenie: lekkie worki – ciężkie worki. Dzieci starają się pokazać swoim ruchem przenoszony ciężar.

5.Jak powstaje chleb?- film

7. „W dawnych czasach” -film edukacyjny „Od ziarenka do bochenka”

8.„Od ziarenka do bochenka” – praca z KP3.38, doskonalenie sprawności manualnej i percepcji wzrokowej, dostrzeganie związków przyczynowo – skutkowych, budowanie wypowiedzi.

9. „Produkty ze zboża” – pokaz różnych produktów pochodzących ze zboża, np. mąka, kasza jęczmienna, kasza manna, płatki kukurydziane i owsiane, kasza jaglana.

Dziecko poznaje wygląd i nazwę.

10.Zabawa logopedyczna z kawałkiem chleba – usprawnianie aparatu mowy.

 Dziecko dostaje kawałek chleba ze skórką,  przeżuwa, mlaska, gryzie skórkę, oblizuje się itp.

11.„Wiatraczki” – zabawa ruchowa.

R.  podaje rytm, dziecko go realizuje. Gdy R. przestanie grać, dzieci zamieniają się w wiatraczki i obracają się w miejscu dookoła własnej osi, z rękoma rozłożonymi na boki.

Można wykorzystać ulubioną muzykę, piosenkę dziecka. Wówczas na przerwę w muzyce dziecko zamienia się w wiatraczek, obraca się w miejscu……

12.„Wiatraczek z papieru”- film instruktażowy

Miłego, słonecznego dnia

Wychowawczyni- Barbara Możdżeń